Nowa szkoła to hiphopolowcy? Dużo na to wskazuje, a można stwierdzić, że wielu robi jeszcze większe hiphopolo niż kiedyś tacy raperzy jak Mezo, Liber. Rap w Polsce stał się bardzo miękki i większość raperów boi się wypowiedzieć krytycznie wobec innych.

Teza Bartłomieja Kmieciaka z felietonu  „Hiphopolo kiedyś, a dziś mówią na to progres”  

– Młodzi artyści idą nowym, coraz bardziej utartym szlakiem, którym w prosty sposób docierają do masowego słuchacza i masowych środków przekazu. Jednocześnie coraz bardziej oddalają się od brzmienia gatunku muzyki kultury zwanej hip-hopem. Ówczesna twórczość raperów określanych mianem „hiphopolowców” okazuje się być niczym w porównaniu do infantylności tekstów młodego pokolenia, a w dodatku jeśli chodzi o warstwę muzyczną, rapu zostały tam śladowe ilości, o ile w ogóle. To co kiedyś było potępiane, wyszydzane i wyrzucane poza hip-hopowy nawias, dziś zostało odświeżone o nowe trendy muzyczne i zaserwowane słuchaczom jako stuprocentowy rap, którego można słuchać bez wstydu, a słuchacze bezkrytycznie to przyjęli. Mentalność słuchacza rapu, a raczej rapopochodnej hybrydy z szeroko pojętą popkulturą, zmieniła się diametralnie. Po dokładniejszej analizie tematu można pokusić się o stwierdzenie, że ówcześni raperzy mieli dużo więcej wspólnego z rapem, niż ich następcy wpisujący się w aktualne trendy. Jeśli ktoś kiedyś bluzgał na „Aniele”, a dziś wczuty słucha „Candy”, powinien przeprosić Meza. – Blenderrap.pl.

Do tego wpisu odniósł się raper Paluch. Kiedyś bardzo krytyczny wobec takich hiphopolowców. Czy to dalej B.O.R?

– Wczoraj mieliśmy w studio podobną rozkminę. Mezo i kilku innych wtedy ciśniętych raperów wyprzedziło czas, a dziś wielu robi dużo gorsze rzeczy (pod względem warsztatu czy kiczu) i to jest normalne i „podziwiane”. I chociaż raczej nie wpisuję się w nurt pop rapu to takie są fakty. Dlatego wypada to powiedzieć – #przepraszmmezo.