Władysława Trochimczuk, która miała dwoje małych dzieci, postanowiła pojechać na wakacje ze swoim chłopakiem. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie zostawiła tych dzieci samych przez 9 dni, bez jedzenia, bez wody, bez nadzoru.

Władysława Trochimczuk była matką 2-letniej Ani i młodszego Daniela. Chociaż sąsiedzi słyszeli krzyki dzieci, nie interweniowali, tylko wezwali policję. Niestety z nieznanych przyczyn policja w Kijowie zignorowała całą sytuację, a sąsiedzi nie próbowali pomagać dzieciom. Pewnego dnia sąsiedzi prawdopodobnie już nie mogli tego znieść krzyków i ponownie zadzwonili na policję, tym razem przyjechała, ale nigdy nie zapomną tego, co zobaczyli po rozwaleniu drzwi.

Było już za późno na małego Daniela. Jego siostrę, która siedziała z nim przez trzy dni, kiedy był niestety martwy. Przestraszoną i wyczerpaną Anie natychmiast zabrano do szpitala.

Były tak głodne, że próbowały jeść gips ze ściany, linoleum, tapety, a nawet własne odchody.

W bardziej szczegółowym dochodzeniu i badaniu mieszkania policja przy drzwiach znalazła niewielkie zadrapania, gdy dzieci próbowały wydostać się z mieszkania. Ale najbardziej szokująca w tej historii jest reakcja sąsiadów. Usłyszeli krzyk dzieci i wszystko, co zrobili, to wezwanie policji. Żadne z nich nie próbowało uratować tych dzieci.

Matka powiedziała również, że nie zdawała sobie sprawy, że coś może się stać z dziećmi.  Wyrok jaki otrzymała matka to 8 lat i może ubiegać się o wcześniejsze zwolnienie już po 3 latach.