Dla Nicka i Brooklyn Schnarrów ciąża nie była czasem radosnego oczekiwania. Ich dziecko, według wszelkich badań i możliwej diagnostyki lekarzy, miało urodzić się właśnie z poważną wadą wodogłowia, która nie dawała najmniejszych szans na to, by chłopczyk przeżył dłużej niż kila godzin. Mimo to zdecydowali się na donoszenie ciąży i urodzenie śmiertelnie chorego maluszka.

facebook

Sytuacja była tak tragiczna, że ​​lekarze stwierdzili, że istnieje 90% szans, że dziecko umrze wkrótce po urodzeniu lub będzie upośledzone.

Dosłownie kilka minut przed tym, jak Brooklyn miała urodzić, lekarze wciąż rozmawiali o dziecku idącym do nieba. Ale potem wydarzyło się coś niesamowitego.

„Dziecko wyszło płacząc – to był najsłodszy dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałem” – napisał Schnarr.

facebook

„Tyle osób modliło się o zdrowie dla naszego synka, rodzina, przyjaciele, koledzy z pracy, a nawet obcy ludzie… Ich modlitwy zostały wysłuchane”.

Źródło: plodnosc.pl